niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 2 Co jeśli popadnę w rutynę?

Gdy jechaliśmy właściwie nie odywałam się ani do Elle ani do Harry'ego. Oni natomiast rozmawiali chyba o poprzedniej imprezie. Nie mogłam słuchać o tym jak to oni się nawalili i co potem robili. Było to dla mnie okropne. Założyłam więc słuchawki na uszy i po chwili usłyszałam delikatny głos Justina Biebera w piosence ''Be alright''. Oparłam łokieć o czarną framugę przy szybie i zerknęłam przez okno. Było ciemno, więc dużo nie dostrzegłam. Wysokie drzewa, które "zaglądały" ludziom przez okna. Czarne, nowo pomalowane lampy a wokół nich soczysto zielone trawniki przy każdej posesji i różnorodne i barwne kwiaty. Wjeżdżaliśmy w dzielnicę tych ludzi, którzy wywodzili się z bogatszych domów. Białe, kilkupiętrowe domy wzbogacały wygląd tej okolicy. Przy każdej posesji można było dostrzec auta. Jedno lepsze od drugiego. Nie zdziwiło mnie to gdzie znajdujemy się w tej chwili, gdyż wiedziałam, że Harry ma tylko zamożnych znajomych. Po kilkunastu minutach staliśmy przed ogromną, czarną bramą porośniętą dzikim winem. Chodnik wyłożony był blado różową kostką a obok niego stały dwie nieduże lampy. Dostrzegłam wiele kwiatów i krzewów. Widać było czas poświęcony, tym roślinkom. Osoba, która je pielęgnowała na pewno włożyła w nie dużo pracy i energii. Po chwili dostrzegłam paręnaście samochodów.Nie byle jakich, bo stało jakieś ogromne BWM, Porsche i wiele inny wypasionych aut. Ale co tam wozy. Ten dom, a właściwie WILLA, to dopiero było godne podziwu. Szczerze? Nawet nie wiem jak opisać tą posiadłość. Od czego zacząć. Od kilku metrowego basenu z czystą przezroczysta wodą, w której widniały różne gumowe piłki czy też koła, czy może od wielkich szklanych okien, z białymi framugami i złotymi zdobieniami, w każdym rogu,przez które można było dostrzec doskonale bawiący się tłum ludzi.
-Wysiadamy- moje myśli przerwał delikatny głos Harry'ego.
Bardzo się stresowałam. Głupio się przyznać ale w wieku 18-stu lat idę na pierwszą tak poważną imprezę. Nie normalne? Wiem, ale nigdy nie byłam rozrywkowa. Wolałam posiedzieć w domu z dobrą książką.

Wysiadłam z samochodu i poprawiłam czarną sięgającą do połowy moich drobnych ud sukienkę. Wzięłam do ręki mojego iPhona i udałam się za Ell. Nie zdążyłam przekroczyć progu przeszklonych drzwi, gdyż na mojej drodze stanęła Cara i jej 2 przyjaciółki. Cara ubrana była w czerwoną sukienkę, bez ramiączek. Jej długość mnie załamała. Myślałam, że to moja jest krótka lecz gdy zobaczyłam to czerwone cudo... Jedna z jej blondwłosych koleżanek miała na sobie czarną równie krótką sukienkę. Miała proste włosy opadające na jej wystające obojczyki i złoty naszyjnik z serduszkiem. Druga zaś była "cała" w złocie. Biała sukienka, opinająca jej drobne ciało kończyła się w połowie ud. Na ręku dostrzegłam kilka złotych bransoletek. Ten sam kolor widniał na dodatkach w uszach i na szyi. Blond włosy upięte w niechlujny koczek idealnie pasowały do stylizacji. To wszystko dopełniały czarne wysokie szpilki i złota kopertówka trzymana w idealnie wypielęgnowanych, kościstych dłoniach.
Tego właśnie się obawiałam. Wiedziałam,że to spotkanie nie skończy się dobrze. Ona coś powie. Ja się wkurzę. Poznałam ją zaledwie kilka godzin temu a już tego serdecznie żałuję!
-A ty po chuj tu przyszłaś?!- zasyczała oburzona. Już po raz drugi w tym dniu miałam wrażenie,że stąpam po ''jej'' terytorium. Szczerze? Gówno mnie obchodziło co ona o mnie myśli. Nikomu nie muszę się podobać. Ważne, że Louisowi przypadłam do gustu.
-Kompletne bezguście!- usłyszałam ponownie drwiący ze mnie głos, wysokiej jasnowłosej dziewczyny.
-Totalnie.- zaśmiała się jedna z jej równie ''cudnych'' koleżanek.
-A te jej ciuchy? Bilet w jedną stronę na ekspres do Tandeta City na konkurs na najbardziej beznadziejnie ubraną osobę- Cara nie ustępowała.
W moich oczach pojawiły się niechciane łzy. Nie chciałam i nie mogłam pozwolić na to aby choć jedna wypłynęła. Wtedy nie miałabym kompletnie życia!
-Jak by Roberto Cavalli na nią zwymiotował- odezwała się trzecia z najbardziej żenujących osób na świecie. Tak na prawdę nie wiedziałam o co im chodzi. To nie były moje ciuchy tylko Ell. Najlepiej ubranej osoby w szkole. Sukienka od Armaniego, torebka od Prady... nic z tego nie rozumiem. Myślę, że po prostu zazdrościły mi tego wyglądu, gdyż one same wyglądały jak dziwki.
-Odpieprz się w końcu ode mnie Cara!-warknęłam i już odchodziłam gdy poczułam ciepłą i delikatną  dłoń na swoim chudym ramieniu.
-Masz coś do niej?-usłyszałam melodyjny, delikatny głos.
-Ha...Ha...Harry..ja...ja..nie...-Cara, nie mogła wydusić z siebie ani słowa. Z jej pełnych czerwonych ust zniknął uśmiech. Widziałam jak bardzo zależy jej na Harrym. Zrobiła by dla niego wszystko.
-Daj jej spokój i odejdź stąd-warknął Harry.
Oboje z Carą otworzyłyśmy lekko usta, ze zdziwienia. Ona odeszła a ja pozostałam w tej samej pozycji. Stałam jak słup soli, nie dowierzając w to co przed chwilą się stało.
-Dziękuję- wydukałam z siebie.
-Nic nie zrobiłem- odparł obojętnie chłopak po czym odszedł. Przez chwilę myślałam, że Harry jednak mnie odrobinkę lubi, ale jak widać chciał tylko zaszpanować. Właściwie sama nie wiem przed kim i po co.
-Idziesz?- Do moich uszu dotarł ciepły głos Ell.
-Jasne- powiedziałam z wymuszonym uśmiechem. Jeszcze dobrze nie weszłam do środka a już miałam ochotę po prostu wyjść. Dziewczyna wzięła mnie za rękę i pociągnęła w stronę salonu.
Na ścianach dostrzegłam liczne obrazy z ulicami Nowego Jorku. Ściany były lekko szare. Były idealne, bez żadnych zarysowań czy skaz. Na środku najdłuższej ściany dostrzegłam ogromny około 52 calowy telewizor. Pod nim w ścianę wbudowany był kominek, w którym tlił się ogień. Po jego obu stronach stały dwa soczysto zielone kwiaty. Kilka metrów od kominka stała ogromna biała kanapa ze skóry, a po obu stronach fotele w tych samych kolorach. Na podłodze, wyłożonej drzewem sosnowym leżał włochaty, prostokątny dywan w kolorze kremowym. Całe pomieszczenie wypełniał tłum ludzi i dym papierosowy unoszący się w powietrzu.
Głośna muzyka dała o sobie znać. Moje delikatne uszy nie były przyzwyczajone do tak drażliwej muzyki.
Poszłyśmy do kuchni. Na ścianach widniały obrazy tym razem Paryża. Wieża Eiffla i piękne kwieciste ulice. Ściany były w kolorze białym. Czarne szafki, blaty i lodówka. Osoba, która projektowała ten dom miała na pewno niepowtarzalny gust i wyczucie ''smaku''. W kącie stał dokładnie taki sam kwiat jak w salonie.
Na blacie dostrzegłam przezroczysty napój, a obok niego piwo. Ell przysunęła do mnie przezroczysty płyn i kazała wypić. Spojrzałam się na nią bez entuzjazmu pokręciłam zaprzeczająco głową i powędrowałam oczyma na obraz, który wisiał na wprost. Dziewczyna zachichotała i przysunęła go bliżej. Spojrzałam jeszcze raz niepewnie na kieliszek, po czym wlałam do gardła gorzką ciecz, krzywiąc się przy tym. Dziewczyna lekko się uśmiechnęła i odeszła, zostawiając mnie samą. Zaczerpnęłam kolejny łyk. Wzięłam szklaną butelkę i wyszłam na zewnątrz. Przechyliłam szklaną rzecz i upiłam troszeczkę. Czułam jak gorycz rozpłynęła się w moim gardle. Mimo chłodnego wiatru, czułam jak moje ciało ogarnia  ciepło. A pierwsza łza spłynęła po moim policzku, gdy wspomnienia stanęły mi przed oczami. Pokazując jak wiele straciłam.Wspomnienia zaczęły wracać.Sumienie nakazywało mi, abym skończyła wlewać w siebie bezbarwną ciecz ja jednak nie ustępowałam. Brałam kolejne łyki. Czułam jak pojedyncze łzy spływają po moim policzku, kiedy wspomnienia nie dawały mi spokoju.
Gdybym ich nie straciła teraz by mnie tu nie było. Nie byłabym w takim stanie.
Kolejny łyk.
Niczego już nie odzyskam. Mogę jedynie stracić. Usłyszałam dźwięk dzwonka. Na wyświetlaczu pojawił się imie mojego chłopaka-Louis'a-. Rzuciłam telefonem. Nie chce z tobą rozmawiać-wymamrotałam sama do siebie. Nie ma Cie przy mnie. Nikogo już nie mam.
Kolejny łyk.
Nikt nie zapewni mi tego co oni. Nigdy nie znajdę prawdziwego szczęścia. Siedzę tutaj, pierwszy dzień a już wszystko zawaliłam. Co się ze mną dzieje? Przechyliłam butelkę. Nic nie było. Odrzuciłam ją przed siebie. Oparłam głowę o drzewo i zasnęłam.
                                                                      ***
  Uchyliłam ciężkie powieki, po czym zamrugałam nimi kilka razy by przyzwyczaić się do ciemności panującej w pomieszczeniu, w którym się znajdowałam. Rozejrzałam się na boki nie podnosząc głowy. Zmęczonymi oczami świdrowałam szaro-białe ściany. Na jednej z nich widniała foto-tapeta Londynu. Po prawej stronie w ścianę była wbudowana szafa, w której zapewne były ubranie, któregoś z domowników. Przy łóżku ustawione były małe, białe szafeczki nocne, na których ustawione były lampki. Pokój był ogromy. Pięknie urządzony.

Nie wiem gdzie jestem. Nic nie pamiętam. Co ja tu robię? Podniosłam się lekko i oparłam na łokciach. Nikogo nie było. Odsłoniłam kołdrę i wstałam. Zwinęłam rolety po czym wyszłam na balkon rozglądając się po placu. Stało kilka samochodów. Niczego nie pamiętam a już na pewno tego gdzie jestem. Wczoraj pewnie narobiłam dużo głupot- zaśmiałam się w duchu.
Usłyszałam stukanie do drzwi.
-Mogę wejść?-usłyszałam nieznajomy głos.
-Proszę-krzyknęłam i podeszłam do nich.
-Cześć! Pamiętasz mnie?- delikatna barwa głosu spowodowała ciarki na moim ciele.
 Niebieskie oczy i blond włosy sięgały ideału. Nie był zbyt wysoki, raczej był przeciętnego wzrostu. Z jego ust nie schodził uśmiech ani na chwilę.
-Eee...nie-uśmiechnęłam się delikatnie.
-Niall.-podał mi swoją delikatną i ciepłą dłoń.-To jest mój dom-Odwzajemnił uśmiech-Ell śpi na dole a Harry...właściwie sam nie wiem gdzie on jest- kontynuował, blondyn o cudownych niebieskich ja niebo w słoneczny dzień oczach.
-Nic nie pamiętam i strasznie boli mnie głowa- powiedziałam.
-No...nie chcę nic mówić, ale dałaś wczoraj czadu- zachichotał
-O nie!Co ja narozrabiałam?-zapytałam z zaciekawieniem w głosie.
-Wiem tylko tyle, że strasznie się upiłaś. Przyszłaś do salonu, weszłaś na stół po czym zaczęłaś wymachiwać tyłkiem w każdą stronę. Kiedy(najwyraźniej)Ci się znudziło poszłaś na dwór zapalić.- Ja? Palić? Moi rodzice przewracają się w grobie!-
Długo nie wracałaś, więc Harry postanowił Cię znaleźć. Podobno leżałaś po drzewem mrucząc coś pod nosem. Twój rycerz- zaczął się śmiać, a ja szturchnęłam go delikatnie w ramię-wziął Cię na ręce i zaniósł na górę. Poszłaś spać, ale za chwilę wstałaś, zeszłaś na dół i zaczęłaś tańczyć z Zaynem. Nie był to zwyczajny taniec. Dosyć czule się obejmowaliście.
-ale do niczego nie doszło?-nie dałam skończyć Niallowi.
-nie- zaśmiał się- bo potem zobaczyła was dziewczyna Zayn'a- Cara- no i strasznie się wkurwiła. Harry znów zabrał Cię na górę. Co tam się działo to nie wiem-widziałam w jego oczach rozbawienie.
Czemu Harry? Najpierw wpada do mojego pokoju w akademiku i się ze mnie podśmiewa, potem ratuje mnie przed Carą, a na sam koniec wszedł ze mną do pokoju. Chcę żeby to się wyjaśniło. Nie wybaczyłabym sobie gdybym zrobiła ''to'' z Harrym. I tak już wystarczająco dużo namieszałam. Cara na pewno nie da mi  żyć. Już sobie wyobrażam ten jej poniekąd delikatny głos, którym wydziera się na mnie. W mojej głowie kłębiło się wiele pytań. Próbowałam przypomnieć sobie wszystko dokładnie, niestety żadne z wspomnień nie wróciło.
-Nie wiesz gdzie jest mój telefon?- spytałam na zakończenie, tej ekscytującej rozmowy z nieziemsko przystojnym blondynem.
-Leży tutaj- Blondyn wskazał palcem na białą, rzeźbioną komodę obok drzwi.
-Dzięki- odparłam z wymuszonym uśmiechem.Niall wyszedł a ja włączyłam telefon. Nie to nie może być prawdą!15 nieodebranych połączeń. I to od kogo? Od Louis'a. Natychmiast zadzwoniłam do niego.
-Holly? Co się z Toba dzieje?- usłyszałam krzyki.
-Nie krzycz. Głowa mi pęka.- odparłam po czym przygryzłam wargi- uczyłam się do późna, byłam zmęczona i nie miałam ochoty na rozmowę- skłamałam. Czułam do siebie wstręt, jeszcze nigdy nie okłamałam Lou. Wszystko przez Harr'ego. Wszystko przez tą pieprzoną imprezę. Przez to że dałam się zbajerować i przyjechałam w to okropne miejsce. To przez niego się tu znalazłam. Chciałam mu udowodnić, że umiem się bawić. Udowodniłam. Tylko dlaczego w taki sposób? Wszystko jest do dupy. Obiecuje sobie, że już nigdy nie pójdę z nimi na imprezę. Nie dam się ponieść emocjom. Co jeśli popadnę w rutynę? O nie! Koniec z tym! Muszę się skupić na nauce. W końcu po to tu przyjechałam. Nie ulegnę. Po za tym nie chcę okłamywać Tomma. Nie mogę, nie umiem...jednak umiesz- powiedziałam po cichutku. Nie wiem co było lepsze. Przyznanie się, że pierwszego dnia pobytu w tej przeklętej szkole zabalowałam i film mi się urwał. A może skłamanie? Oba warianty mi nie odpowiadają. Tym bardziej Luisowi.
Zeszłam na dół. Na drewnianych schodach porozrzucane były puszki po piwach. Dom wyglądał jak pobojowisko. Zauważyłam kilka osób śpiących na kanapie i fotelach. Wśród nich dostrzegłam również Ell. Świdrowałam przez chwilę po pomieszczenie szukając wysokiego bruneta. Moje oczy niestety go nie dostrzegły. Zauważyłam za to Niall' a, który krzątał się w kuchni sprzątając po przyjęciu. Postanowiłam, że mu pomogę.
-Może pomóc- zapytałam z entuzjazmem. Lubiłam sprzątać więc nie był to dla mnie jakiś problem.
-Jeśli mogłabyś...- blondyn, aż podskoczył z radości.
Wzięłam czarny worek i wrzucałam wszystkie papierki, puszki i butelki. Niall zajął się sprzątaniem niedopałków od papierosów. Po około dwóch godzinach skończyliśmy pracę. Pierwsze osoby rozbudziły się. Wszyscy podchodzili pojedynczo do nie wysokiego blondyna gratulując mu a zarazem dziękując za udaną (kolejną) imprezę. Do kuchni weszła Elle. Uśmiechnęła się delikatnie po czym wzięła wielką szklankę z wodą i wypiła ją chyba w sekundę.
---------------------------------------------------------
Woah. Mamy kolejny rozdział. Dziękuję wszystkim tym, którzy mają czas i poświęcają go na czytanie tego bloga i na KOMENTOWANIE bo to naprawdę motywuje i pomaga. Ten rozdział dedykuję @somniis_ . Ona już wie dlaczego :) Przypominam o komentarzach i ankiecie po prawej stronie. Mi nie chodzi o to, żeby pobić jakiś rekord czy coś. Nie! Chodzi mi tylko o to abyście oddali swoją opinię, nawet jeżeli coś wam nie przypadło do gustu i to napiszecie ja to wezmę głęboko do serca i postaram sie poprawić w następnym rozdziale :) KOCHAM WAS i dziękuję z całego serce tym osobą które komentują ♥ Love u guse ♥
Ahh i chce powiedzieć tylko tyle, że już drugi raz odpuszczam te komentarze bo jest po 8. Tym razem nie odpuszczę. Pozdrawiam.
10kom = next







poniedziałek, 3 marca 2014

Rozdział 1 Sama,nie wiedziałam co mówię...

                                             ROK PO ŚMIERCI RODZICÓW.
-Dziękuję-uśmiechnęłam się do kierowcy taksówki-zapłaciłam i wyszłam.
Oto twój nowy dom Holly-powiedziałam do siebie samej.Stanęłam przed bramą ogromnego budynku i rozejrzałam się.Było przecudownie.Na środku wielkiego placu stała piękna fontanna.Obok niej były ustawione ławeczki.Na których siedziało wiele osób,co trochę mnie zmartwiło gdyż nie lubiłam zbiegowisk.Jak na akademik wyglądało to znakomicie!Właściwie jest to najlepsza szkoła w Ameryce.Wzięłam walizkę i ruszyłam przed siebie.Myślałam,że po prostu dojdę do drzwi ale na mojej drodze stanęła piękna wysoka blondynka.
-A ty co tu robisz?-warknęła jak bym wtargnęła na jej prywatny teren.
-Mieszkam-odparłam lekceważąco i odeszłam.
-Stój!-krzyknęła
Nawet nie zawahałam ,po prostu szłam przed siebie.Po chwili podeszła do mnie kolejna dziewczyna.Następna-pomyślałam.
-Cześć.Nazywam się Elle.-odparła z szerokim uśmiechem na twarzy.
-Hej!Mam na imię Holly.-odwzajemniłam uśmiech.
-Nie przejmuj się Carą,ona już taka jest.Zdążysz się przezwyczaić.Który masz pokój?-zapytała
-Chyba...19-przemyślałam
-Na prawdę?To świetnie!Zostaniemy współlokatorkami!-dziewczyna nie przytuliła,co było dla mnie dość dużym zaskoczeniem ponieważ znałyśmy się może 2 minuty.Wiedziałam,że jest bezpośrednia.
-Również się cieszę.-odparłam z uśmiechem
-Chodź pokażę Ci pokój.-za proponowała
Drogę do pokoju pokonałyśmy w ciszy.Gdy dotarłyśmy na miejsce Elle powiedziała,że musi iść i żebym się rozgościła.Gdy otworzyłam drzwi do pokoju zatkało mnie.Pokój był bardzo duży,z widokiem na boisko które mieściło się za szkołą.Na wprost drzwi stało łóżko a zaraz obok drugie.Moje znajdowało się tuż przy oknie.Po lewej stronie od razu przy drzwiach była biała łazienka.Odłożyłam walizkę i zaczęłam ją rozpakowywać.Po zakończonej czynności postawiłam na szawce zdjęcie moich rodziców.Następnie rzuciłam się na łóżko.Zaczynam nowe,inne życie.Tylko...dlaczego bez Was?-powiedziałam do zdjęcia.Chciałabym teraz zadzwonić do rodziców.Pochwalić się tym co udało mi się osiągnąć-dostałam się do najlepszej szkoły w Stanach-niestety nigdy już tego nie zrobię,nigdy nie usłyszę ich ciepłych słów otuchy,nigdy nie będę mogła im opowiedzieć o tym co robię.Życie jest bez sensu.Rodzimy się,umieramy,tak na prawdę nigdy nie spełniamy się na 100% bo odchodzimy.Moim myślą przerwał stukot do drzwi.Właściwie nie było to zwyczajne pukanie tylko walenie.Podeszłam do nich i spojrzałam przerz mały wizjer.Ujrzałam przystojnego,wysokiego bruneta,o powalająco pięknych,zielonych oczach.Ledwo co otworzyłam drzwi a chłopak był już w środku.
-Gdzie ona jest?!-wrzasnął
-Może tak ''cześć'' na początek?-zapytałam oburzona
-Kotek.Nie przyszedłem tu na pogawędkę tylko po Elle.-oznajmił.
-Ona wyszła.Ty też już powinieneś-odparłam z pogardą w głosie.
-Odpieprz się ode mnie.Będę chciał to wyjdę-warknął-i lepiej mi nie fika bo źle się może to dla ciebie skończyć-zaśmiał się i przejechał swoimi delikatnymi palcami po moim obojczyku.
-Zostaw mnie i wyjdź!-zdenerwowałam się na chłopaka i odepchnęłam go.
-Wiesz poczekam tu na Elle.-oznajmił i wziął do ręki niedawno ustawione zdjęcie.
-Zostaw to!-krzyknęłam i wyrwałam zdjęcie z jego rąk.Były takie delikatne.Halo!Holly!O czym ty myślisz?!-odezwało się moje sumienie.
-Co dzieciaczek tęskni za rodzicami-śmiał się.
-Jak by Cię to interesowało to oni nie żyją!-krzyknęłam i pobiegłam do łazienki.
Czułam jak do moich oczu napływają łzy.Przyjechałam tu raptem dwie godziny temu a już same problemy.Najpierw Cara teraz ten ...nawet się nie przedstawił!Swoją drogą jak Elle może kolegować się z takim kretynem?!-zapytałam sama siebie w duszy.Wzięłam czarną szczotkę i zaczęłam czesać moje długie i proste blond włosy.Kiedy wyszłam z łazienki chłopak jeszcze siedział w naszym pokoju.
-Jak masz na imię-zadałam pytanie choć nie spodziewałam się odpowiedzi
-Harry-powiedział cichutko-a ty?-zapytał od niechcenia
-Holly-uśmiechnęłam się-kim jesteś dla Elle?
-Chłopakiem-oznajmił śmiejąc się.
Jego odpowiedź mnie przeraziła.Chłopakiem?w dodatku Elle?To nie może byc prawdą.Chyba Cary.Dokładnie takie same charaktery.Moje sumienie nie dawało mi spokoju.W tej samej chwili moja współlokatorka weszła do Pokoju.
-Harry a co ty tutaj robisz?-zapytała z lekkim zdziwieniem
-No jak to co?Jesteśmy umówieni nie pamiętasz?-zapytał poirytowany
-Pamiętam ale ...
-ale się ubieraj kochanie-przerwał dziewczynie-mamy tylko trzy godziny a trzeba dojechać-dodał.
-Holly jedziesz z nami?-zapytała uśmiechniętą Elle.
-Nie ja nie ...
-Ta cnotka.Ona jest za bardzo religijna żeby się bawić spójrz na nią-drwił ze mnie,a ja miałam oczy pełne łez,po raz kolejny w tym dniu.
-Właściwie to nie mam dziś nic do roboty-wtrąciłam a Harremu zrzędła mina.Sama,nie wiedziełam co mówię.Ja i impreza?Trzy razy nie,ale teraz się już nie wycofam bo to będzie jeszcze bardziej upokarzające.
-Mówisz serio?To świetnie!-ucieszyła się dziewczyna podbiegła do mnie i uścisnęła.-Zaraz Cię umalujemy.Masz jakieś swoje ciuchy?Mogę Ci pożyczyć.-dziewczyna drążyła temat.
Popatrzyłam na szafę Ell i nie zbyt mi ona pasowała.Te ciuchy nic nie zakrywały!
-Wiesz mam zdajdę coś u siebie-uśmiechnęłam sie.
-Chyba worek na kartofle-chłopak dalej ze mnie drwił.
-Harry zamknij się-Uspokoiła go Elle.
-To ja może pójdę się wykompać.-oznajmiłam i odeszłam słysząc tylko głos Elle,który mówił żebym się pośpieszyła.
Weszłam pod prysznic.Czułam jak gorąca woda rozluźnia moje napięte mięśnie.To w tej chwili było mi baardzo potrzebne.Wzięłam moj ulubiony szapon i delikatnie myłam włosy.Po chwili byłam już umyta.Wytarłąm się i wysuszyłam włosy.Założyłam szlafrok i wyszłam po ubrania.Oczy Harr'ego były na mnie skierowane co bardzo mnie krępowało.Wzięłam czarne rurki i bordową bluzkę z długim rękawem.
-Holly może jednak coś Ci pożyczę?-Zapytała Ell
-Nie dziękuję-odpowiedziałam
-I tak Ci coś pożyczę-ciągnęła
-Dobrze-uśmiechnęłam się ale chyba niezbyt orzekonywująco bo Harry zahihotał.
Rzeczy,które wyciągnęła Ell były...były..to nawet nie były rzeczy.To były skrawki ubrań.
-Przewiduję,że tego nie założysz.-dziewczyna ukazała rząd równych białych jak śnieg zębów-ale mam tu jeszcze coś.Elle wyjęła z szafy czarnę koronkową sukienkę,sięgająca do połowy uda.Ramiona były przykryte grubymi ramiączkami.Piękna-pomyślałam.
-W ostateczności...mogę ją założyć.-po raz kolejny zszokowałam zielonookiego chłopaka.
-Świetnie!Do tego założysz te buty-wskazała na kremowe 15 centymetrowe szpiki.
-Nie wiem czy będę umiała w nich chodzić-zaśmiałam się sama z siebie.
-Załóż i pokarz jak to robisz-doradziła mi Ell.
Włożyłam na moje nogi wysokie buty.Zachwiałam się.Co wzbudzio śmiech naszej trójki.Opanowałam się jednak i przeszłam po pokoju niczym modelka po wybiegu.
-Świetnie Ci idzie-dziewczyna dodała mi otuchy-teraz się szybko przebież bo jeszcze makijaż,włosy no i ja-pośpieszyła mnie dziewczyna.
Jak kazała tak zrobiłam.Po 2 minutach wyszłam z łazienki.Dziewczynę zatkało a chłopak siedział najwyraźniej znudzony.Podeszłam do krzesła które przygotowała Ell i usiadłam.Dziewczyna wiedziała co robiła.Widać to było,gdyż miała bardzo zadbane włosy.Po kilkunastu minutach fryzura i makijaż były gotowe.Podeszłam do wielkiego lustra które mieściło się zaraz przy wejściu.Oniemiałam.Nie mogłam uwierzyć,że to ta sama HOLLY.To nie może być prawdą.Dziewczyna zagwizdała,a na moich policzkach ukazały się czerwone rumieńce.Harry popatrzył nic nie powiedział tylko się uśmiechnął.
-Masz włóż jeszcze to-głos Ell przerwał moje myślenie.Dziewczyna podała mi 4 sznurki białych perełek na rękę i delikatny srebrny wisiorek na szyję-Teraz wyglądasz...jak królowa!-dziewczyna ucieszyła się ze swojego wkładu pracy we mnie-Idę się ubrać-dodała po chwili.
Po 30 minutach dziewczyna była również gotowa.Ell była również ślicznie ubrana lecz nie był to mój styl.Po prostu za dużo było na wierzchu,ale Harremu najwyraźniej to odpowiadała,gdyż podszedło do dziewczyny i zaczął ją dotykać.Ona nie protestowała,a mi robiło się słabo.
-Może już jedźmy?-sama byłam zdziwiona swoi pytaniem.Harry spojrzał swoimi zielonymi oczyma,uśmiechnął sie do Elle i kiwnął twierdząco głową.Wyszliśmy.Po chwili doszliśmy do parkingu.Szliśmy do dużego białego BMW.
-To twoje?-zapytałam Harr'ego ze zdziwieniem na twarzy,ale mogłam się tego spodziewać,że nie odpowie.
Wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam kochani!

No i stało się!Mamy I rozdział.Jakiś taki strasznie długi wyszedł jak na mnie :) Odpowiada Wam długość?Za długi za krótki?Piszcie swoje opinie w komentarzach.Następny już niedługo.W sumie nie wiem co mam napisać.Przypominam o ankiecie i o komentarzach. :)))))
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
10 kom = next ♥

czwartek, 20 lutego 2014

Prolog Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą.

~Moje ciężkie powieki powoli i niechętnie otwierały się.Kiedy już zdołały się otworzyć rozejrzałam się po sali.Nie wiedziałam co się stało,nie wiedziałam gdzie jestem!Dlaczego właściwie nie mam przy mnie rodziców?Gdzie oni są?!Czułam że wszystko mnie boli,że każda część mojego ciała jest w siniakach.Odczuwałam przerażający ból głowy.Po kilkunastu minutach od mojego przebudzenia doszło do mnie gdzie jestem,lecz nie wiedziałam dlaczego.W drzwiach zobaczyłam mężczyznę w podeszłym wieku,z siwą czupryną i okularami na nosie.Ubrany był na biało więc łatwo było się domyśleć,iż był to lekarz.Uśmiechnął się serdecznie i podszedł do mojego łóżka.W głowie miałam tysiąc myśli i pytań lecz jednym i najważniejszym było ''gdzie są moi rodzice?''.Po chwili usłyszałam głos doktora.
-Witaj Holly.W końcu się wybudziłaś...-ucieszył się pan Thomson-to nazwisko widniało na plakietce która widniała przy jego kieszeni.
-Gdzie są moi rodzice?!-zapytałam sfrustrowana.
-Holly twoi ro..-nie dałam skończyć lekarzowi.
-Gdzie oni są?Dlaczego ich tu nie ma?Co się stało?Nic nie pamiętam!-łzy wypełniły moje oczy.
-Mieliście wypadek samochodowy.Było ciemno padał deszcz z za zakrętu wyjechał jakiś pojazd twój tata próbował skręcać.Udało mu się ominą samochód ale...walnęliście w drzewo.Twoi rodzice...oni...-przedłużał-oni odeszli.Przykro mi.-chwycił mnie za rękę.
-Jak to zmarli?To nie możliwe!Chce ich zobaczyć!-krzyczałam,rzucałam się na łóżku.W tamtej chwili nie myślałam o bólu.Chciałam po prostu ich zobaczyć.Nie mogłam pogodzić się z myślą że to oni umarli a nie ja!To byli cudowni ludzie!Dlaczego życie ich tak skrzywdziło?!To ja!To ja powinnam odejść nie oni!Nie zasłużyli na to!Czy kiedy kolwiek zrobili coś nie tak?Zawsze pomagali innym,brali udział w akcjach charytatywnych.Nigdy nie odmawiali pomocy.Moje życie bez nich nie ma sensu!Co ja teraz pocznę sama!Nie chcę!Nie mogę.Nie potrafie bez nich zyć.Przez to co usłyszałam nie reagowałam na straszliwe bóle które pszeszywały moje ciało od działać.Czułam jej dłoń przesuwającą się po moim czole od góry do dołu.Zasnęłam.
Obudziłam się następnego dnia nie dowieżając co tak na prawdę się stało.W mojej głowie roiło się od pytań typu ''Dlaczego?''.To mnie powinno zabraknąć na tym świecie.Nie mogłam uwierzyć w to że dwie najbliże mi osoby znikły od tak.I co teraz?Co będzie z moim życiem?Jedynym plusem tej piepszonej sytuacji było to,że mam 17 lat i nie pójdę do rodziny zastępczej tylko będę mogła być samodzielna.Nie wytrzymałabym z kimś kto chciałby udawać moich rodziców.Moja głowa nie może pojąć tego dlaczego ONI odeszli.Nie wiem czy sobię z tym poradzę.Wiem jedno na pewno nigdy nie zapomnie ich uśmiechów,ich dotyków,zapachów...byli dla mnie autorytetami.Za każdym razem gdy potrzebowałam ich pomocy,dostawałam ją od nich,nawet wtedy gdy zmarła Joan,którą znałam od malutkiego.A teraz co?Nikomu już nie zaufam.Nie będę w stanie,bo te trzy osoby mnie oszukały przyrzekały,że mnie nie zostawią.Nie dotrzymali słowa.Myślałam,że mogę im ufać.Mliłam się.Moje życie jest teraz jak kwiat,który łamie się na wietrze.Nie wiem jak będzie wyglądało moje życie.Nie chce na razie myśleć o tym co będzie za rok,dwa.Nie obchodzi mnie to w tym momencie.~
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam kochani!Mamy prolog.Wiem wiem jest dość krótki,ale obiecuję,że rozdziały będą dłuższe.
Sprawy organizacyjne:Posty będą ukazywać się raz w tygodniu chyba,że coś się wydarzy i będą 2 w tygodniu,ale nie sądzę.Jeżeli będziecie mieli pytania zapraszam na twittera (username znajdziecie w zakładce mój tt),lub też w komentarzach.ASK do tego bloga pojawi się już niedługo.Po prostu na razie nie mam czasu go założyć.Zdaję sobie sprawę że prolog nic nie wyjaśnia ale...chyba właśnie o to mi chodziło :)))
Jeżeli chcecie większą czcionkę to zgłaszajcie mi.Przepraszam za wszystkie błędy.Posty pisane pochyłą czcionką są to retrospekcje. Chciałabym abyście głosowali w ankiecie która znajduje się po prawej stronie.Jest to dla mnie niezmiernie ważne.Proszę również o pozostawienie komentarzy,bo to naprawdę pomaga.
DO OSÓB KTÓRE CHCĄ ZOSTAWIĆ LINK SWOJEGO BLOGA:
Możecie zostawiać linki w zakładce spam,a nie w komentarzu gdyż nie lubię spamu i będę usuwała takie komentarze.
10 kom = next ♥

niedziela, 9 lutego 2014

ZWIASTUN DO BLOGA

Cześć Wszystkim! Oto zwiastun do mojego bloga zrobiony przez @MNataliaxx za co bardzo chciałabym jej podziękować.Mi on się bardzo podoba nie wiem jak Wam,więc piszcie do mnie na tt : @Irish_Niall_69 lub tutaj w komentarzu.POSTY NA MOIM BLOGU UKARZĄ SIĘ 20 LUTEGO LUB 22 LUTEO GDYŻ MAM WTEDY FERIE I BĘDĘ MIAŁA WIĘCEJ CZASU NA PISANIE.
Życze miłego oglądania i proszę o opinię ! ♥ Pozdrawiam @Irish_Niall_69.
http://youtube.com/watch?v=A-nfwF3T_k8