Gdy jechaliśmy właściwie nie odywałam się ani do Elle ani do Harry'ego. Oni natomiast rozmawiali chyba o poprzedniej imprezie. Nie mogłam słuchać o tym jak to oni się nawalili i co potem robili. Było to dla mnie okropne. Założyłam więc słuchawki na uszy i po chwili usłyszałam delikatny głos Justina Biebera w piosence ''Be alright''. Oparłam łokieć o czarną framugę przy szybie i zerknęłam przez okno. Było ciemno, więc dużo nie dostrzegłam. Wysokie drzewa, które "zaglądały" ludziom przez okna. Czarne, nowo pomalowane lampy a wokół nich soczysto zielone trawniki przy każdej posesji i różnorodne i barwne kwiaty. Wjeżdżaliśmy w dzielnicę tych ludzi, którzy wywodzili się z bogatszych domów. Białe, kilkupiętrowe domy wzbogacały wygląd tej okolicy. Przy każdej posesji można było dostrzec auta. Jedno lepsze od drugiego. Nie zdziwiło mnie to gdzie znajdujemy się w tej chwili, gdyż wiedziałam, że Harry ma tylko zamożnych znajomych. Po kilkunastu minutach staliśmy przed ogromną, czarną bramą porośniętą dzikim winem. Chodnik wyłożony był blado różową kostką a obok niego stały dwie nieduże lampy. Dostrzegłam wiele kwiatów i krzewów. Widać było czas poświęcony, tym roślinkom. Osoba, która je pielęgnowała na pewno włożyła w nie dużo pracy i energii. Po chwili dostrzegłam paręnaście samochodów.Nie byle jakich, bo stało jakieś ogromne BWM, Porsche i wiele inny wypasionych aut. Ale co tam wozy. Ten dom, a właściwie WILLA, to dopiero było godne podziwu. Szczerze? Nawet nie wiem jak opisać tą posiadłość. Od czego zacząć. Od kilku metrowego basenu z czystą przezroczysta wodą, w której widniały różne gumowe piłki czy też koła, czy może od wielkich szklanych okien, z białymi framugami i złotymi zdobieniami, w każdym rogu,przez które można było dostrzec doskonale bawiący się tłum ludzi.
-Wysiadamy- moje myśli przerwał delikatny głos Harry'ego.
Bardzo się stresowałam. Głupio się przyznać ale w wieku 18-stu lat idę na pierwszą tak poważną imprezę. Nie normalne? Wiem, ale nigdy nie byłam rozrywkowa. Wolałam posiedzieć w domu z dobrą książką.
Wysiadłam z samochodu i poprawiłam czarną sięgającą do połowy moich drobnych ud sukienkę. Wzięłam do ręki mojego iPhona i udałam się za Ell. Nie zdążyłam przekroczyć progu przeszklonych drzwi, gdyż na mojej drodze stanęła Cara i jej 2 przyjaciółki. Cara ubrana była w czerwoną sukienkę, bez ramiączek. Jej długość mnie załamała. Myślałam, że to moja jest krótka lecz gdy zobaczyłam to czerwone cudo... Jedna z jej blondwłosych koleżanek miała na sobie czarną równie krótką sukienkę. Miała proste włosy opadające na jej wystające obojczyki i złoty naszyjnik z serduszkiem. Druga zaś była "cała" w złocie. Biała sukienka, opinająca jej drobne ciało kończyła się w połowie ud. Na ręku dostrzegłam kilka złotych bransoletek. Ten sam kolor widniał na dodatkach w uszach i na szyi. Blond włosy upięte w niechlujny koczek idealnie pasowały do stylizacji. To wszystko dopełniały czarne wysokie szpilki i złota kopertówka trzymana w idealnie wypielęgnowanych, kościstych dłoniach.
Tego właśnie się obawiałam. Wiedziałam,że to spotkanie nie skończy się dobrze. Ona coś powie. Ja się wkurzę. Poznałam ją zaledwie kilka godzin temu a już tego serdecznie żałuję!
-A ty po chuj tu przyszłaś?!- zasyczała oburzona. Już po raz drugi w tym dniu miałam wrażenie,że stąpam po ''jej'' terytorium. Szczerze? Gówno mnie obchodziło co ona o mnie myśli. Nikomu nie muszę się podobać. Ważne, że Louisowi przypadłam do gustu.
-Kompletne bezguście!- usłyszałam ponownie drwiący ze mnie głos, wysokiej jasnowłosej dziewczyny.
-Totalnie.- zaśmiała się jedna z jej równie ''cudnych'' koleżanek.
-A te jej ciuchy? Bilet w jedną stronę na ekspres do Tandeta City na konkurs na najbardziej beznadziejnie ubraną osobę- Cara nie ustępowała.
W moich oczach pojawiły się niechciane łzy. Nie chciałam i nie mogłam pozwolić na to aby choć jedna wypłynęła. Wtedy nie miałabym kompletnie życia!
-Jak by Roberto Cavalli na nią zwymiotował- odezwała się trzecia z najbardziej żenujących osób na świecie. Tak na prawdę nie wiedziałam o co im chodzi. To nie były moje ciuchy tylko Ell. Najlepiej ubranej osoby w szkole. Sukienka od Armaniego, torebka od Prady... nic z tego nie rozumiem. Myślę, że po prostu zazdrościły mi tego wyglądu, gdyż one same wyglądały jak dziwki.
-Odpieprz się w końcu ode mnie Cara!-warknęłam i już odchodziłam gdy poczułam ciepłą i delikatną dłoń na swoim chudym ramieniu.
-Masz coś do niej?-usłyszałam melodyjny, delikatny głos.
-Ha...Ha...Harry..ja...ja..nie...-Cara, nie mogła wydusić z siebie ani słowa. Z jej pełnych czerwonych ust zniknął uśmiech. Widziałam jak bardzo zależy jej na Harrym. Zrobiła by dla niego wszystko.
-Daj jej spokój i odejdź stąd-warknął Harry.
Oboje z Carą otworzyłyśmy lekko usta, ze zdziwienia. Ona odeszła a ja pozostałam w tej samej pozycji. Stałam jak słup soli, nie dowierzając w to co przed chwilą się stało.
-Dziękuję- wydukałam z siebie.
-Nic nie zrobiłem- odparł obojętnie chłopak po czym odszedł. Przez chwilę myślałam, że Harry jednak mnie odrobinkę lubi, ale jak widać chciał tylko zaszpanować. Właściwie sama nie wiem przed kim i po co.
-Idziesz?- Do moich uszu dotarł ciepły głos Ell.
-Jasne- powiedziałam z wymuszonym uśmiechem. Jeszcze dobrze nie weszłam do środka a już miałam ochotę po prostu wyjść. Dziewczyna wzięła mnie za rękę i pociągnęła w stronę salonu.
Na ścianach dostrzegłam liczne obrazy z ulicami Nowego Jorku. Ściany były lekko szare. Były idealne, bez żadnych zarysowań czy skaz. Na środku najdłuższej ściany dostrzegłam ogromny około 52 calowy telewizor. Pod nim w ścianę wbudowany był kominek, w którym tlił się ogień. Po jego obu stronach stały dwa soczysto zielone kwiaty. Kilka metrów od kominka stała ogromna biała kanapa ze skóry, a po obu stronach fotele w tych samych kolorach. Na podłodze, wyłożonej drzewem sosnowym leżał włochaty, prostokątny dywan w kolorze kremowym. Całe pomieszczenie wypełniał tłum ludzi i dym papierosowy unoszący się w powietrzu.
Głośna muzyka dała o sobie znać. Moje delikatne uszy nie były przyzwyczajone do tak drażliwej muzyki.
Poszłyśmy do kuchni. Na ścianach widniały obrazy tym razem Paryża. Wieża Eiffla i piękne kwieciste ulice. Ściany były w kolorze białym. Czarne szafki, blaty i lodówka. Osoba, która projektowała ten dom miała na pewno niepowtarzalny gust i wyczucie ''smaku''. W kącie stał dokładnie taki sam kwiat jak w salonie.
Na blacie dostrzegłam przezroczysty napój, a obok niego piwo. Ell przysunęła do mnie przezroczysty płyn i kazała wypić. Spojrzałam się na nią bez entuzjazmu pokręciłam zaprzeczająco głową i powędrowałam oczyma na obraz, który wisiał na wprost. Dziewczyna zachichotała i przysunęła go bliżej. Spojrzałam jeszcze raz niepewnie na kieliszek, po czym wlałam do gardła gorzką ciecz, krzywiąc się przy tym. Dziewczyna lekko się uśmiechnęła i odeszła, zostawiając mnie samą. Zaczerpnęłam kolejny łyk. Wzięłam szklaną butelkę i wyszłam na zewnątrz. Przechyliłam szklaną rzecz i upiłam troszeczkę. Czułam jak gorycz rozpłynęła się w moim gardle. Mimo chłodnego wiatru, czułam jak moje
ciało ogarnia ciepło. A pierwsza łza spłynęła po moim policzku, gdy wspomnienia
stanęły mi przed oczami. Pokazując jak wiele straciłam.Wspomnienia zaczęły wracać.Sumienie nakazywało mi, abym skończyła wlewać w siebie bezbarwną ciecz ja jednak nie ustępowałam. Brałam kolejne łyki. Czułam jak pojedyncze łzy spływają po moim policzku, kiedy wspomnienia nie dawały mi spokoju.
Gdybym ich nie straciła teraz by mnie tu nie było. Nie byłabym w takim stanie.
Kolejny łyk.
Niczego już nie odzyskam. Mogę jedynie stracić. Usłyszałam dźwięk dzwonka. Na wyświetlaczu pojawił się imie mojego chłopaka-Louis'a-. Rzuciłam telefonem. Nie chce z tobą rozmawiać-wymamrotałam sama do siebie. Nie ma Cie przy mnie. Nikogo już nie mam.
Kolejny łyk.
Nikt nie zapewni mi tego co oni. Nigdy nie znajdę prawdziwego szczęścia. Siedzę tutaj, pierwszy dzień a już wszystko zawaliłam. Co się ze mną dzieje? Przechyliłam butelkę. Nic nie było. Odrzuciłam ją przed siebie. Oparłam głowę o drzewo i zasnęłam.
***
Uchyliłam ciężkie powieki, po czym zamrugałam nimi kilka razy by przyzwyczaić
się do ciemności panującej w pomieszczeniu, w którym się znajdowałam. Rozejrzałam się
na boki nie podnosząc głowy. Zmęczonymi oczami świdrowałam szaro-białe ściany. Na jednej z nich widniała foto-tapeta Londynu. Po prawej stronie w ścianę była wbudowana szafa, w której zapewne były ubranie, któregoś z domowników. Przy łóżku ustawione były małe, białe szafeczki nocne, na których ustawione były lampki. Pokój był ogromy. Pięknie urządzony.
Nie wiem gdzie jestem. Nic nie pamiętam. Co ja tu robię? Podniosłam się lekko i oparłam na łokciach. Nikogo nie było. Odsłoniłam kołdrę i wstałam. Zwinęłam rolety po czym wyszłam na balkon rozglądając się po placu. Stało kilka samochodów. Niczego nie pamiętam a już na pewno tego gdzie jestem. Wczoraj pewnie narobiłam dużo głupot- zaśmiałam się w duchu.
Usłyszałam stukanie do drzwi.
-Mogę wejść?-usłyszałam nieznajomy głos.
-Proszę-krzyknęłam i podeszłam do nich.
-Cześć! Pamiętasz mnie?- delikatna barwa głosu spowodowała ciarki na moim ciele.
Niebieskie oczy i blond włosy sięgały ideału. Nie był zbyt wysoki, raczej był przeciętnego wzrostu. Z jego ust nie schodził uśmiech ani na chwilę.
-Eee...nie-uśmiechnęłam się delikatnie.
-Niall.-podał mi swoją delikatną i ciepłą dłoń.-To jest mój dom-Odwzajemnił uśmiech-Ell śpi na dole a Harry...właściwie sam nie wiem gdzie on jest- kontynuował, blondyn o cudownych niebieskich ja niebo w słoneczny dzień oczach.
-Nic nie pamiętam i strasznie boli mnie głowa- powiedziałam.
-No...nie chcę nic mówić, ale dałaś wczoraj czadu- zachichotał
-O nie!Co ja narozrabiałam?-zapytałam z zaciekawieniem w głosie.
-Wiem tylko tyle, że strasznie się upiłaś. Przyszłaś do salonu, weszłaś na stół po czym zaczęłaś wymachiwać tyłkiem w każdą stronę. Kiedy(najwyraźniej)Ci się znudziło poszłaś na dwór zapalić.- Ja? Palić? Moi rodzice przewracają się w grobie!-
Długo nie wracałaś, więc Harry postanowił Cię znaleźć. Podobno leżałaś po drzewem mrucząc coś pod nosem. Twój rycerz- zaczął się śmiać, a ja szturchnęłam go delikatnie w ramię-wziął Cię na ręce i zaniósł na górę. Poszłaś spać, ale za chwilę wstałaś, zeszłaś na dół i zaczęłaś tańczyć z Zaynem. Nie był to zwyczajny taniec. Dosyć czule się obejmowaliście.
-ale do niczego nie doszło?-nie dałam skończyć Niallowi.
-nie- zaśmiał się- bo potem zobaczyła was dziewczyna Zayn'a- Cara- no i strasznie się wkurwiła. Harry znów zabrał Cię na górę. Co tam się działo to nie wiem-widziałam w jego oczach rozbawienie.
Czemu Harry? Najpierw wpada do mojego pokoju w akademiku i się ze mnie podśmiewa, potem ratuje mnie przed Carą, a na sam koniec wszedł ze mną do pokoju. Chcę żeby to się wyjaśniło. Nie wybaczyłabym sobie gdybym zrobiła ''to'' z Harrym. I tak już wystarczająco dużo namieszałam. Cara na pewno nie da mi żyć. Już sobie wyobrażam ten jej poniekąd delikatny głos, którym wydziera się na mnie. W mojej głowie kłębiło się wiele pytań. Próbowałam przypomnieć sobie wszystko dokładnie, niestety żadne z wspomnień nie wróciło.
-Nie wiesz gdzie jest mój telefon?- spytałam na zakończenie, tej ekscytującej rozmowy z nieziemsko przystojnym blondynem.
-Leży tutaj- Blondyn wskazał palcem na białą, rzeźbioną komodę obok drzwi.
-Dzięki- odparłam z wymuszonym uśmiechem.Niall wyszedł a ja włączyłam telefon. Nie to nie może być prawdą!15 nieodebranych połączeń. I to od kogo? Od Louis'a. Natychmiast zadzwoniłam do niego.
-Holly? Co się z Toba dzieje?- usłyszałam krzyki.
-Nie krzycz. Głowa mi pęka.- odparłam po czym przygryzłam wargi- uczyłam się do późna, byłam zmęczona i nie miałam ochoty na rozmowę- skłamałam. Czułam do siebie wstręt, jeszcze nigdy nie okłamałam Lou. Wszystko przez Harr'ego. Wszystko przez tą pieprzoną imprezę. Przez to że dałam się zbajerować i przyjechałam w to okropne miejsce. To przez niego się tu znalazłam. Chciałam mu udowodnić, że umiem się bawić. Udowodniłam. Tylko dlaczego w taki sposób? Wszystko jest do dupy. Obiecuje sobie, że już nigdy nie pójdę z nimi na imprezę. Nie dam się ponieść emocjom. Co jeśli popadnę w rutynę? O nie! Koniec z tym! Muszę się skupić na nauce. W końcu po to tu przyjechałam. Nie ulegnę. Po za tym nie chcę okłamywać Tomma. Nie mogę, nie umiem...jednak umiesz- powiedziałam po cichutku. Nie wiem co było lepsze. Przyznanie się, że pierwszego dnia pobytu w tej przeklętej szkole zabalowałam i film mi się urwał. A może skłamanie? Oba warianty mi nie odpowiadają. Tym bardziej Luisowi.
Zeszłam na dół. Na drewnianych schodach porozrzucane były puszki po piwach. Dom wyglądał jak pobojowisko. Zauważyłam kilka osób śpiących na kanapie i fotelach. Wśród nich dostrzegłam również Ell. Świdrowałam przez chwilę po pomieszczenie szukając wysokiego bruneta. Moje oczy niestety go nie dostrzegły. Zauważyłam za to Niall' a, który krzątał się w kuchni sprzątając po przyjęciu. Postanowiłam, że mu pomogę.
-Może pomóc- zapytałam z entuzjazmem. Lubiłam sprzątać więc nie był to dla mnie jakiś problem.
-Jeśli mogłabyś...- blondyn, aż podskoczył z radości.
Wzięłam czarny worek i wrzucałam wszystkie papierki, puszki i butelki. Niall zajął się sprzątaniem niedopałków od papierosów. Po około dwóch godzinach skończyliśmy pracę. Pierwsze osoby rozbudziły się. Wszyscy podchodzili pojedynczo do nie wysokiego blondyna gratulując mu a zarazem dziękując za udaną (kolejną) imprezę. Do kuchni weszła Elle. Uśmiechnęła się delikatnie po czym wzięła wielką szklankę z wodą i wypiła ją chyba w sekundę.
---------------------------------------------------------
Woah. Mamy kolejny rozdział. Dziękuję wszystkim tym, którzy mają czas i poświęcają go na czytanie tego bloga i na KOMENTOWANIE bo to naprawdę motywuje i pomaga. Ten rozdział dedykuję @somniis_ . Ona już wie dlaczego :)
Przypominam o komentarzach i ankiecie po prawej stronie. Mi nie chodzi o to, żeby pobić jakiś rekord czy coś. Nie! Chodzi mi tylko o to abyście oddali swoją opinię, nawet jeżeli coś wam nie przypadło do gustu i to napiszecie ja to wezmę głęboko do serca i postaram sie poprawić w następnym rozdziale :) KOCHAM WAS i dziękuję z całego serce tym osobą które komentują ♥ Love u guse ♥
Ahh i chce powiedzieć tylko tyle, że już drugi raz odpuszczam te komentarze bo jest po 8. Tym razem nie odpuszczę. Pozdrawiam.
10kom = next
Suuuper!!! Czekam na nexta ♡
OdpowiedzUsuńJejku jak ja nie lubię Cary!!!! Czekam na nn:)
OdpowiedzUsuńAwwwww Niall!!!!
OdpowiedzUsuńPrzy mojej calej nie checi do czytania blogow. Ten naprawde mnie zainteresowal i jak tak dalej bedzie to bede go czytac :)
OdpowiedzUsuńSuper pomysl
mozesz mnie informowac? @IneedhoranHuug
Jeszcze cos?
Hmmm?
A! I czekam na nexta
Podoba mi się ! jest to jeden z nielicznych blogów który mnie zaintersował <3 czekam na nexta .<3
OdpowiedzUsuńUwielbiam ten blog <33
OdpowiedzUsuńTaaak wiem, źe dopiero się rozkręcasz, ale już na samym początku mnie wciągnęłaś :)
Awwwww Niall ♡
A przez Harry'ego można naprawdę się zmieszać xd
A gdzie się podziewa Louis?? <3
Muszę przyznać, że poniekąt pragnę mieć takie życie jak Holly ♥
Jeśli mogłabyś mnie informować to byłyby mi bardzo miło <33
Buziaki @Maja_Horan_ ♡
Super super super
OdpowiedzUsuńSsuper Ssuper Ssuper
Suuper Suuper Suuper
Supper Supper Supper
Supeer Supeer Supeer
Superr Superr Superr
Ssuuppeerr ROZDZIAŁ <33
Czekam na next!!
Woohoho ciekawa impreza ;) Genialny rozddiał!!;D hymmm..przez Hazze mam dziwne, mieszane uczucia..oj;)haha jestem ciekawa co będzie dalej;*
OdpowiedzUsuńAaa no i Horanek !!;) seksiak!!haha
Pozdrawiam i życzę weny *-*
@Best_faan_ever
Dziękuję za poinformowanie <3
o...omg nexta szybko :) /@liloawww
OdpowiedzUsuń